Czy tylko moja głowa wraca czasem do starych rozmów, sytuacji i usłyszanych słów w najbardziej przypadkowych momentach? Czasem mam wrażenie, że analizuję za dużo. Ale może właśnie dzięki temu zaczynam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam. Tym razem wróciłam myślami do rozmowy o mieszkaniu socjalnym. Do słów o tym, że „nic nie mam swojego”. Początkowo zabolało mnie głównie to, kto je wypowiedział. Osoba, która sama kiedyś mieszkała w takim miejscu. Ale później, jak zwykle, przyszły głębsze przemyślenia. Bo zrozumiałam, jak często ludzie zauważają moment, w którym komuś zrobiło się chociaż odrobinę lżej. Widoczna jest pomoc, wsparcie, mieszkanie socjalne. Ale nie widoczna jest droga, która doprowadziła daną osobę do miejsca, w którym tej pomocy potrzebowała. Lata stresu, pracy na etacie, wynajmowanego mieszkania i opiekunki. Wieczory, kiedy liczysz pieniądze i zastanawiasz się, czy wystarczy do następnej wypłaty. To wszystko jest nie widoczne. Tak samo jak ...