Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ludzie widzą ulgę. Nie widzą walki.

Czy tylko moja głowa wraca czasem do starych rozmów, sytuacji i usłyszanych słów w najbardziej przypadkowych momentach? Czasem mam wrażenie, że analizuję za dużo. Ale może właśnie dzięki temu zaczynam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam. Tym razem wróciłam myślami do rozmowy o mieszkaniu socjalnym.  Do słów o tym, że „nic nie mam swojego”. Początkowo zabolało mnie głównie to, kto je wypowiedział. Osoba, która sama kiedyś mieszkała w takim miejscu. Ale później, jak zwykle, przyszły głębsze przemyślenia. Bo zrozumiałam, jak często ludzie zauważają moment, w którym komuś zrobiło się chociaż odrobinę lżej.  Widoczna jest pomoc, wsparcie, mieszkanie socjalne. Ale nie widoczna jest droga, która doprowadziła daną osobę do miejsca, w którym tej pomocy potrzebowała. Lata stresu, pracy na etacie, wynajmowanego mieszkania i opiekunki. Wieczory, kiedy liczysz pieniądze i zastanawiasz się, czy wystarczy do następnej wypłaty. To wszystko jest nie widoczne.  Tak samo jak ...
Najnowsze posty

Notatki ze szpitalnych ścian

Szpital zawsze działał na mnie dziwnie, dziwnie usypiająco. Czas tam zwalnia bardziej, niż gdziekolwiek indziej.  Tym razem trafiłyśmy do szpitala przez odwodnienie. Niby "tylko" odwodnienie. Ale każdy rodzic wie, jaki to strach, kiedy dziecko przestaje mieć siłę. Oczy smutniejsze, niż zwykle. Ty próbujesz zachować spokój, chociaż w środku jest zupełnie inaczej. Nigdy nie zapomnę widoku mojej młodszej gwiazdki, kiedy posadziłam ją na szpitalnym łóżku, a ona opadła od razu na plecy. Moja mała biedulka... Nie miała nawet siły, by usiąść.. Normalnie się położyć.. Opadła... Jakbym rzuciła worek..  Od razu trzy kroplówki, jedna po drugiej, które dodawały jej powoli sił.  Dziwna senność, która zawsze dopada mnie w szpitalach. Może to zmęczenie, napięcie schodzące z organizmu. Leżałam z moją gwiazdką i przysypiałam. Wtedy lekko rozbawiła mnie pytaniem: - Mamo, nie śpij.. To ja jestem pacjentem, czy Ty?  Zaśmiałam się.. Mimo zmęczenia i strachu, który po woli odchodził....

To co mam - kilka słów o wdzięczności

Od kilku dni moje myśli szaleją wokół tematu wdzięczności i posiadania. Zaczęło się niewinnie.. Od docenienia, jak wiele osiągnęłam przez ostatnie trzy lata. Zrobiłam prawo jazdy, mam samochód. A w najgorszym czasie kupiliśmy nawet ogródek działkowy, który teraz jest moją oazą spokoju. To są rzeczy, które dawniej były tylko marzeniem.  Dziś mogę powiedzieć, że jestem za to wszystko wdzięczna. I ostatnio, kiedy szłam do mojego miejsca odpoczynku, tak właśnie sobie pomyślałam: " kilka lat temu, nie uwierzyłabym, że to możliwe". Wtedy przyszła do mnie jeszcze jedna myśl:" może zbyt długo patrzę tylko na to co zostało mi odebrane. Na stratę, która podzieliła moje życie na przed i po".  Po śmierci syna bardzo trudno zauważyć dobro. Trudno mi budować w sobie wdzięczność, w czasie kiedy serce codziennie pamięta, kogo brakuje. To jedna z tych ran, które już na zawsze zostają częścią człowieka. Chyba, właśnie próbuję powoli zaakceptować, że można jednocześnie tęsknić i nadal...

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...

Żałoba, czerń i serce

Po śmierci syna słyszałam wiele rad, o tym jak powinnam wrócić do życia. Jak przejść przez żałobę, a nawet - że po tak małych dzieciach żałoby się nie nosi. Żałoba to coś, co prędzej czy później dotyka każdego z nas. Ale kiedy przychodzi… nic nie jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy. Nie da się być na nią przygotowanym. Tak samo, nie da się dostosować przeżywania żałoby. Bo każdy z nas przeżywa ból i emocje inaczej.  Za dwa miesiące minie rok mojej żałoby. To ten przysłowiowy rok, kiedy możemy nosić czarne ubrania. A ja na początku myślałam, że wcale czarnego nosić nie będę. W końcu to tylko ubrania, a żałobę ma się w sercu. Tak, tak myślałam. A dziś..  Dziś wiem, że żałobę mam w sercu. A mimo to chodzę w czarnym non-stop. Patrzę na pełną szafę, myślę o kolorach. A mimo wszystko, nie umiem się do nich przełamać. Jakby nagle stały się za ciężkie. Jakby nie pasowały do tego, co noszę w środku Być może to sposób, by nie udawać, że wszystko jest w porządku. Być może to zgodność cał...

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu.  Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebi...

W pogoni za ideałem, którego nie ma

Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ?  Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam.  Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi...