Czy tylko moja głowa wraca czasem do starych rozmów, sytuacji i usłyszanych słów w najbardziej przypadkowych momentach? Czasem mam wrażenie, że analizuję za dużo. Ale może właśnie dzięki temu zaczynam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam. Tym razem wróciłam myślami do rozmowy o mieszkaniu socjalnym.
A moment ulgi - widoczny natychmiast.
Nikt nie pyta, ile sił kosztowało dojście do momentu, w którym przestajesz udawać, że dajesz radę bez pomocy.
Z jej perspektywy mogłam mieć łatwiej. Tak samo jak ja mogłabym uznać, że łatwiej ma ona. A przecież żadna z nas nie zna do końca życia drugiego człowieka.
Bo prawda jest taka, że wiele kobiet — i nie tylko kobiet — przez lata funkcjonuje na granicy swojej wytrzymałości. Pracują ponad siły, wychowują dzieci, rozwiązują problemy, o których nikt nie ma pojęcia. Bez oklasków, wsparcia i słów " widzę, jak bardzo się starasz".
Kiedyś bardzo bolało mnie to, jak łatwo ludzie oceniają czyjąś sytuację przez jeden fragment życia. Dziś podchodzę do tego trochę lżej. Bo gdyby człowiek miał przejmować się wszystkim, co powiedzą ludzie… nie miałby siły żyć po swojemu.
Czasem zamiast zapytać: „Dlaczego ona to dostała?”
warto zapytać:
„Przez co musiała przejść, żeby tego potrzebować?”
Dzisiaj patrzę na siebie z dumą. Nie dlatego, że dostałam pomoc. Ale dlatego, że dotrwałam do momentu, w którym mogłam w końcu odetchnąć.
I jednocześnie coraz bardziej uczę się nie oceniać innych tylko po tym, co widać z zewnątrz. Bo może ta osoba, która według mnie ma łatwiej, wcale tak nie ma?
To, co dzieje się w naszych czterech ścianach, jest niewidoczne dla innych. A skoro sami nie chcemy być oceniani przez pryzmat jednego fragmentu naszego życia… to może nie róbmy tego samego innym.
Nie zazdrość ludziom chwili ulgi, jeśli nie widziałeś ich walki.

Komentarze
Prześlij komentarz