Przejdź do głównej zawartości

Ludzie widzą ulgę. Nie widzą walki.



Czy tylko moja głowa wraca czasem do starych rozmów, sytuacji i usłyszanych słów w najbardziej przypadkowych momentach? Czasem mam wrażenie, że analizuję za dużo. Ale może właśnie dzięki temu zaczynam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam. Tym razem wróciłam myślami do rozmowy o mieszkaniu socjalnym. 

Do słów o tym, że „nic nie mam swojego”. Początkowo zabolało mnie głównie to, kto je wypowiedział. Osoba, która sama kiedyś mieszkała w takim miejscu. Ale później, jak zwykle, przyszły głębsze przemyślenia. Bo zrozumiałam, jak często ludzie zauważają moment, w którym komuś zrobiło się chociaż odrobinę lżej. 

Widoczna jest pomoc, wsparcie, mieszkanie socjalne. Ale nie widoczna jest droga, która doprowadziła daną osobę do miejsca, w którym tej pomocy potrzebowała. Lata stresu, pracy na etacie, wynajmowanego mieszkania i opiekunki. Wieczory, kiedy liczysz pieniądze i zastanawiasz się, czy wystarczy do następnej wypłaty. To wszystko jest nie widoczne. 
Tak samo jak samotne organizowanie życia, wychowywanie dzieci. A w tym wszystkim próby utrzymania wszystkiego w całości. Starając się nie rozsypywać psychicznie. 

A moment ulgi - widoczny natychmiast. 

Nikt nie pyta, ile sił kosztowało dojście do momentu, w którym przestajesz udawać, że dajesz radę bez pomocy. 

Z jej perspektywy mogłam mieć łatwiej. Tak samo jak ja mogłabym uznać, że łatwiej ma ona. A przecież żadna z nas nie zna do końca życia drugiego człowieka.

Bo prawda jest taka, że wiele kobiet — i nie tylko kobiet — przez lata funkcjonuje na granicy swojej wytrzymałości. Pracują ponad siły, wychowują dzieci, rozwiązują problemy, o których nikt nie ma pojęcia. Bez oklasków, wsparcia i słów " widzę, jak bardzo się starasz". 

Kiedyś bardzo bolało mnie to, jak łatwo ludzie oceniają czyjąś sytuację przez jeden fragment życia. Dziś podchodzę do tego trochę lżej. Bo gdyby człowiek miał przejmować się wszystkim, co powiedzą ludzie… nie miałby siły żyć po swojemu.

Czasem zamiast zapytać: „Dlaczego ona to dostała?”
warto zapytać:
„Przez co musiała przejść, żeby tego potrzebować?”

Dzisiaj patrzę na siebie z dumą. Nie dlatego, że dostałam pomoc. Ale dlatego, że dotrwałam do momentu, w którym mogłam w końcu odetchnąć.

I jednocześnie coraz bardziej uczę się nie oceniać innych tylko po tym, co widać z zewnątrz. Bo może ta osoba, która według mnie ma łatwiej, wcale tak nie ma?

To, co dzieje się w naszych czterech ścianach, jest niewidoczne dla innych. A skoro sami nie chcemy być oceniani przez pryzmat jednego fragmentu naszego życia… to może nie róbmy tego samego innym.

Nie zazdrość ludziom chwili ulgi, jeśli nie widziałeś ich walki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu.  Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebi...

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...

W pogoni za ideałem, którego nie ma

Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ?  Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam.  Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi...