Przejdź do głównej zawartości

W pogoni za ideałem, którego nie ma


Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ? 

Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam. Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi moment, kiedy ciało ma dość. Dość bycia w trybie „ogarniam”. A ja czuję się wtedy przytłoczona. Obowiązkami. Tym, co jeszcze „muszę”. I wtedy odechciewa mi się wszystkiego. Nawet rzeczy, które kiedyś dawały radość. Nie chcę już wracać do internetu takim kosztem.  Życie idealne. Ogarnięte. Nie kosztem siebie. 

Trochę czasu zajęło mi zrozumienie dwóch rzeczy: Nie muszę. I internet to tylko chwila. Tak naprawdę nie wiemy, co stoi za tymi pięknymi kadrami. Może to porządek na pięć minut. Może zaraz po zdjęciu wszystko wraca do normy. A mimo to patrzymy… i zaczynamy wymagać. Od siebie. Od życia. Od innych. To właśnie tu zaczynają się oczekiwania. I porównania. „Skoro ona może, to ja też.” Tylko że… nie muszę. Bo każdy z nas ma inną historię, inne możliwości i inne granice.

I to nie dotyczy tylko internetu. Dwie kobiety. Podobna historia. Związek z mężczyzną uzależnionym od alkoholu. Jedna odeszła, mając małe dzieci. Wybrała samotność, odpowiedzialność i walkę o spokój. Minęło kilka lat i chce zadbać o siebie. O swoje potrzeby. Bo ma już dość życia w trybie „wytrzymam jeszcze trochę”. A jednocześnie zdała sobie sprawę, że jej dzieci nie uczą się tylko z tego co od niej słyszą. Ale także z tego co widzą. A ona nie chce, aby wyrosły z nich takie same kobiety jak z niej, które swoje potrzeby zaniedbują. 

Druga została. Bo „tak trzeba”. Bo „dla dzieci”. Dziś jej dzieci są dorosłe, a ona nadal jest w tym samym miejscu. I to właśnie od niej pada krytyka. Matka powinna się poświęcić. Bo ona dała radę. Tylko że to nie jest żadna zasada. To jest jej wybór.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy własne wybory traktujemy jak jedyne słuszne. Nie ma jednego ideału. Są za to oczekiwania, które same na siebie nakładamy.

Porównania, które odbierają nam spokój.
I moment, w którym zapominamy o sobie.


I może właśnie teraz…

jest czas na prawdziwą Ciebie?









Komentarze

  1. Święta prawda, doskonale to odpisałaś. Jestem na Instagramie już długo i widzę jak to wygląda. Człowiek ma ograniczone siły niestety i nie zawsze jest w stanie zrobić wszystko, co by chciał. Mimo wszystko, nie warto się tym załamywać, nasze zdrowie, także to psychiczne jest najważniejsze. Życzę Ci tu miłego spędzenia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuje się pod Twoimi słowami. Mi trochę zajęło uświadomienie sobie, że pogoń za ideałem nie ma żadnego sensu. Jednak, gdy już to do mnie dotarło poczułam niesamowitą ulgę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mamy takie samo zdanie. Oby jak najwięcej z nas w końcu poczuło tą ulgę :)

      Usuń
  3. Masz rację na instagramie wszystko jest zawsze piękne i idealne, ale często to tylko pozory. Cieszę się, że wybrałaś jednak blogi, w czasie kiedy wszyscy wybierają instagram :) Będę chętnie tu zaglądać, bo czuć od Ciebie 'prawdziwość', a Twoja historia godna podziwu i zainspirowania dla wielu kobiet :)
    Dziękuję za odwiedziny u mnie i zostaję z Tobą na dłużej! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze to opisałaś. Internet, który miał skracać dystans między ludźmi, często zamiast tego funduje nam huśtawkę- czujemy się nie dość dobre, niewystarczające.
    Rzeczywistość, która nas otacza ma charakter naczyń połączonych. Nasze życie ma być ekscytujące, pełne zdarzeń, wypełnione po brzegi. Szybciej, mocniej lepiej!
    Ale czy na pewno to nam służy? Według mnie powoduje tylko zamęt i chaos.
    Kiedy żyję własnym rytmem, nie zdradzam siebie, jestem blisko siebie.
    Dziękuję za wizytę na moim blogu.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę udanego weekendu. Spędźmy go po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, wszystkiego dobrego po swojemu ! :)

      Usuń
  5. Masz rację- instagram przedstawia wszystko perfekcyjne, idealne, jednak jest to tylko fragment życia. Najczęściej za nim kryje się niedealne życie zwykłej osoby.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu.  Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebi...

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...