Są takie sny, o których zapominamy od razu po przebudzeniu. Po prostu ich nie pamiętamy, ale są i takie - które zostają z nami na dłużej, niż jeden dzień.
Od pewnego czasu zaczęłam trochę inaczej patrzeć na sny. Nie jako przewidywanie przyszłości, czy znaki. Raczej, jak wydobywanie emocji, które na co dzień ukrywamy. Spychamy na dalszy plan, bo życie zwyczajnie nie daje nam czasu, by się nad nimi zatrzymać. Zaczęło się niewinnie od snu o sztormie. Pomyślałam, że to pewnie moja tęsknota za morzem. Potrafię godzinami patrzeć na fale. Dopiero po czasie zrozumiałam, że nie chodziło o morze. Sztorm, wzburzona woda, siła nad którą nie da się zapanować.
Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej widziałam w nim swoje życie i decyzje przed którymi stoję. Każdy z nas przechodzi swoje sztormy. Czasem widoczne dla wszystkich, a czasem rozgrywające się tylko w naszym środku. Z zewnątrz wszystko wygląda spokojnie, a w środku toczy się walka, o której nie wie nikt.
Kilka dni później przyszedł kolejny sen. O małym chłopcu. Miał około roku, nigdy wcześniej Go nie widziałam. Nie znałam Go, nie znałam nawet Jego imienia. A mimo to, od razu wiedziałam, że jest mój. Uczucie, które poczułam, było tak naturalne. Pamiętam przytulenie, miłość i żal, że tyle mnie ominęło.
Po obu snach obudziłam się z tym samym uczuciem – zmieszaniem. I chociaż minęło już trochę czasu to nadal o nich myślę.
Morze i sztorm zaczęły przypominać mi wszystkie decyzje, przed którymi stoję. Zmiany, których się boję. Poczucie, że czasami tracę grunt pod nogami, choć bardzo staram się utrzymać równowagę.
Sen o chłopcu był jeszcze trudniejszy. Od roku czekam na sen o moim synu. Za każdym razem, kiedy śni mi się dziecko, przez ułamek sekundy mam nadzieję, że to właśnie On. Za każdym razem to nie jest On. I teraz też to nie był On. A jednak ten sen zostawił we mnie coś bardzo ważnego. Dał mi na chwilę poczuć uczucie, za którym tęsknię. A jednocześnie pojawiły się pytania. Czy ten chłopiec miał około roku dlatego, że właśnie tyle czasu minęło? Czy mój umysł pokazał mi wiek, którego mój syn nigdy nie miał szans osiągnąć?
Nie znam odpowiedzi. Zaczęłam natomiast zastanawiać się nad czymś innym. Jak wiele wydarzyło się przez ten ostatni rok. Jak wiele chwil po prostu minęło.
Żałoba jest dziwnym doświadczeniem. Człowiek funkcjonuje, wstaje. Idzie do pracy, opiekuje się dziećmi. Rozmawia z ludźmi. A jednocześnie ma wrażenie, że jakaś jego część zatrzymała się w czasie. Może właśnie dlatego poczułam, że nie byłam w pełni obecna.
Czy sny mają ukryte znaczenie? Nie wiem. Czy są tylko pracą naszej podświadomości? Być może. A może są czymś więcej.
Czasem wystarczy, że pozwolą nam poczuć, pokażą emocje, które próbujemy zagłuszyć. Że przypomną o tym, za czym tęsknimy.
Tych snów, na pewno nie zapomnę.
A teraz chciałabym porozmawiać z Tobą.
Czy zdarzył Ci się taki, którego nie potrafiłaś zapomnieć przez wiele dni?
Jestem ciekawa, co Twoje sny próbują Ci powiedzieć. Jeśli masz ochotę – podziel się nimi w komentarzu.

Komentarze
Prześlij komentarz