Zaczyna się najpiękniejszy sezon, jaki może być. Lato, wakacje, ciepło i campingi.
Przed założeniem " Notatek kobiety" miałam plan pisania na temat campingów. Jednak skoro to jest tylko letnia część życia, nie ma osobnego profilu - ale ma swoje miejsce tutaj. Jeszcze nie wiesz, ale z campingiem jestem zaprzyjaźniona od najmłodszych lat. To moje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa. Jeździłam rok, w rok przez kilkanaście lat. Z dziadkami, w jedno miejsce i to do Stegny, zanim stała się tak znana z tik-toka. Przez lata marzyłam, żeby tam wrócić. Do miejsca, do namiotu, do morza. Rok temu, w końcu się udało. Jako, że to był trudny czas - pojechaliśmy z partnerem sami na weekend. I jak zawsze czułam, że ten jeden camping - to moje miejsce na ziemi - tak teraz czuję to jeszcze bardziej. Ma dla mnie wiele sentymentalnych wspomnień. I chociaż sama Stegna trochę się zmieniła, to camping praktycznie wcale. Poza tym, że ma odnowiony plac zabaw dla dzieci i siłownię pod chmurką. Po powrocie, nawet usłyszałam od partnera, że nie wiedział, że pod namiotem może być tak fajnie :)
W życiu, nie może być też za kolorowo, więc wybierając się z dziećmi pod namiot nie mieliśmy już tyle szczęścia. Mój ulubiony camping był przepełniony, a także wszystkie inne w okolicy. Cóż, trochę było w tym naszej winy - wybraliśmy się w długi weekend. Ale, zawsze jest jakieś ale.. To była fajna przygoda, pokazująca jak różne może być campingowanie i zawsze fajne. Stąd właśnie początkowo mieliśmy plan na zwiedzanie różnych pól namiotowych ( i znowu - ale ) to była końcówka wakacji i pogoda już tak nie dopisywała... Ja jednak chętnie do tego wracam, dlatego jeśli uda nam się odwiedzić jakieś nowe miejsce - na pewno się nim z Wami podzielę.
A dziś, kiedy zaczyna się sezon, powiem Ci najcenniejszą lekcję campingową z dziećmi. Bo my - kobiety, zazwyczaj jesteśmy przygotowane na wszystko - jeśli na pokładzie jest potomstwo. Tak, też ja jadąc dziećmi - uwaga - na weekend, byłam spakowana jak na tydzień. Miałam dosłownie wszystko, garnki, talerze, zapas ubrań, zakupy spożywcze. Tego nauczyły mnie wyjazdy z moją babcią. Teraz, jako dorosła osoba zrobiłam tak, aby wakacje były nisko budżetowe. Swoje jedzenie, gotowanie bez chodzenia po knajpach. I chociaż nie rozumiałam, tego jako dziecko. Zazdrościłam tym co chodzą po restauracjach, dziś patrzę inaczej.. Mam wspomnienia inne niż restauracja, mam wspomnienia domowego obiadu wśród drzew. I dopiero teraz to jest, na prawdę fajne. Mój partner początkowo śmiał się z tego ile nabrałam, bo tam gdzie mieliśmy jechać mieliśmy sklepy dość blisko. I chociaż początkowo tłumaczyłam, że w takich małych sklepach przy plaży jest drożej.. Moje podejście przydało się jeszcze bardziej, kiedy wylądowaliśmy nie nad morzem ... A na mazurach, w lesie, bez sklepu obok, a najbliższy w mieście. Wiadomo podjechać, nic strasznego. Ale będąc, po kilku godzinach jazdy i szukania wolnego miejsca. Marzyliśmy już tylko o rozbiciu namiotu i jedzeniu, które na szczęście miałam od razu ze sobą.
Mieliśmy ogromy rozjazd tego co miało być, a tego co było. Nad morzem mieliśmy, czyste łazienki, miejsce ze zlewami i plac zabaw. A na mazurach skończyliśmy bez prysznicy, z nie za ciekawymi kibelkami i wodą ze studni. Nie będę kłamać - pierwszego dnia nie byłam zadowolona , ani trochę. Głównie przez to, czego oczekiwałam. Wszystko, jednak wynagrodził mi widok.. Namiot mieliśmy dosłownie przy jeziorze.. Woda na dzień dobry i dobranoc. Lubię takie klimaty, najbardziej kiedy jestem przygotowana na warunki :) Dzieci były mniej zadowolone z powodu braku zajęć, nie było placu zabaw. A ja, napawałam się kawą z pięknym widokiem...
Dotychczasowe polecajki, Stegna - camping 180 , Mazury "Zielony raj" nad Jeziorem Piłakno. Co przyniesie nowy sezon.. Cóż zobaczymy :) Jeśli macie, jakieś ciekawe sprawdzone miejsca namiotowe, lub ważne nauczki - podzielcie się w komentarzu.


Najlepsze wspomnienia rzadko powstają wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem. Czasem wystarczy namiot nad jeziorem, kawa z widokiem i historia, którą później opowiada się przez lata. I właśnie za to lubię takie wyjazdy najbardziej :D
OdpowiedzUsuń