Przejdź do głównej zawartości

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze


Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu. 

Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebie. Bo później, nie jest łatwo zbudować coś tak równie ważnego. 

To decyzja, której żałuję. Bo dla mnie blog, był czymś więcej. To kawał mojej historii i tego jak się zmieniałam. Ja i moje życie. Od tamtej pory, wiele razy próbuję znaleźć coś swojego. Trudno jest znaleźć drugie takie "ja". Ale tym razem, obiecałam sobie, że potraktuję to inaczej. Potraktuję to jako, drugi sezon. Tak, "Notatki kobiety" to kontynuacja. Inna.. Bo ja jestem inna. To wszystko, co miało wpływ na moją impulsywną decyzję, zmieniło mnie. Ale także, to co wydarzyło się później. 

Nie piszę, aby coś udowodnić, a z potrzeby bycia sobą. A ja, jestem właśnie taka - kochająca blogowanie. I chociaż inaczej, niż kiedyś. Bo dużo się zmieniłam. Ale ta jedna rzecz, została ze mną dalej. 

Więc.. co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Wiem, jak to jest budować coś latami, wiem jak to jest to stracić. I wiem jak to jest się podnosić i próbować od nowa. A dzięki temu staję się silniejsza. I bardziej świadoma. Głównie tego, jak zawistni są ludzie. Bo patrząc teraz na to po latach. Uświadamiam sobie, że te wszystkie "rozmowy" pojawiły się w momencie, kiedy mi na prawdę wychodziło. Kiedy mój blog, przyniósł mi sukcesy. Ilość odwiedzin, współprace. Coś nad czym pracowałam, bardzo długo. 

Dziś, blog buduję inaczej. I chociaż wiem, że będzie to wolniejsza droga - nie idę na skróty. Nie udostępniam bloga, nie udostępniam social media, wśród znajomych. Nie zbieram od nich lajków. Tworzę swoje miejsce, w ciszy. Swoje plany i historię. Bo to coś więcej, niż nowy blog. To mój ciąg dalszy. 

Jeśli chcesz iść ze mną dalej- zostań.

Komentarze

  1. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za ciąg dalszy blogowania.👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeszłam podobną drogę i żal mi tych wielu lat blogowania, które wyleciały w powietrze. Z drugiej strony - może to było w jakiś sposób potrzebne?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż zaczęłam się zastanawiać czy znałam wcześniej Twojego poprzedniego bloga. W sumie istnieje taka możliwość, bo mój blog ma w tym roku 14 urodziny (jak zawsze sprawdzałam, bo nigdy nie pamiętam :D). Jak zaczynałam blogować to obawiałam się odbioru innych, dlatego nigdy go nie udostępniałam. Też szczerze mówiąc nie czułam potrzeby. Teraz nadal nikt nie wie o moim miejscu i dobrze mi z tym :) Chociaż wydaje mi się, że teraz miałabym z tym większy luz gdyby ktoś się dowiedział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój komentarz jak coś, widzę, że mnie nie zalogowało pisząc komentarz :D

      Usuń
    2. Myślę, że lata blogowania mogły Cię uodpornić na opinię. Piękny staż blogowania ! Gratuluję :)

      Usuń
  4. Dla mnie blogowanie to przestrzeń na oddech. powiadam, o czym chcę, co mnie mnie pasjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że usunęłaś, ale fajnie że zaczynasz od nowa. Najważniejsze, żebyś Ty się czuła w nim jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj w klubie! Blogowałam od 2009 jako nastolatka i w tym roku wróciłam :D Z zupełnie inną tematyką, innym podejściem i bogatsza o doświadczenie życiowe. Podobnie jak Ty, odeszłam z bloga w chwili jego świetnego prosperowania, ale.. nie chcę tego żałować. Tak się po prostu stało i trudno, teraz zrobię to inaczej. Super, że piszesz i postanowiłaś wrócić! Pozdrawiam, życzę powodzenia i radości z pisania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również cieszę się, że wróciłaś ! Także życzę Ci wszystkiego dobrego z bloga ! :)

      Usuń
  7. Blogowałam o nastoletnich lat, większość wpisów i blogów usunęłam i bardzo żałuję. Niedawno wróciłam i szukam swojego miejsca w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobna historia! Super, cieszę się, że wróciłaś i życzę powodzenia ! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...

W pogoni za ideałem, którego nie ma

Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ?  Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam.  Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi...