Przejdź do głównej zawartości

Żałoba, czerń i serce


Po śmierci syna słyszałam wiele rad, o tym jak powinnam wrócić do życia. Jak przejść przez żałobę, a nawet - że po tak małych dzieciach żałoby się nie nosi.

Żałoba to coś, co prędzej czy później dotyka każdego z nas. Ale kiedy przychodzi… nic nie jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy. Nie da się być na nią przygotowanym. Tak samo, nie da się dostosować przeżywania żałoby. Bo każdy z nas przeżywa ból i emocje inaczej. 

Za dwa miesiące minie rok mojej żałoby. To ten przysłowiowy rok, kiedy możemy nosić czarne ubrania. A ja na początku myślałam, że wcale czarnego nosić nie będę. W końcu to tylko ubrania, a żałobę ma się w sercu. Tak, tak myślałam. A dziś.. 

Dziś wiem, że żałobę mam w sercu. A mimo to chodzę w czarnym non-stop. Patrzę na pełną szafę, myślę o kolorach. A mimo wszystko, nie umiem się do nich przełamać. Jakby nagle stały się za ciężkie. Jakby nie pasowały do tego, co noszę w środku

Być może to sposób, by nie udawać, że wszystko jest w porządku. Być może to zgodność całą sobą - co we mnie to i na zewnątrz. To stan, ciężki do opisania słowami. Wiem, że żałoba w sercu zostanie ze mną już na zawsze, a ta "ubraniowa" - no cóż, mam nadzieję, że jeszcze będę dobrze czuć się w innym kolorze. 

I chociaż w moim przypadku, żałoba jest widoczna to wiem, że nie zawsze tak jest. Nie zawsze ma też datę końca. Nie zawsze da się ją "przeżyć", tak jak oczekuje od nas świat. Ale to wszystko jest w porządku. Żałoba przede wszystkim potrzebuje przestrzeni i zrozumienia. 

Ja dopiero teraz wiem, że wróciłam do codzienności zbyt szybko. Zbyt łatwo. I prawdziwy trud żałoby zaczął się dla mnie późno. 

Jeśli czujesz lub czułaś coś podobnego, 
wiedz, że nie jesteś sama 🤍



ps. Wiem, że to trudny temat. Ale dla mnie bardzo ważny. Dlatego chciałam Go poruszyć. Nie ostatni raz. 

Komentarze

  1. W sprawie żałoby nikomu nic nie doradzam, bo każdy inaczej ją przeżywa. Bardzo serdecznie współczuję odejścia dziecka, tak naprawdę brakuje mi odpowiednich słów. Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Ci współczuję, że musiałaś przejść przez śmierć swojego syna. Moja siostra była w podobnej sytuacji, więc jestem w stanie zrozumieć jaki jest to ból i dlaczego kolory w szafie do Ciebie nie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie współczuję i nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przeżyłaś i co czujesz do dziś... Tak jak każdy, też straciłam bliskich, na każdym etapie życia przeżywałam to inaczej. Rzeczywiście coś w tym jest, że nie ma co na siłę przyspieszać powrotu do "normalności". Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby; musimy sobie dać tyle czasu ile trzeba. Na kolory ochota sama przyjdzie, nic na siłę. Wyciągnęłaś wiele mądrych wniosków i nie rób nic wbrew sobie, sama poczujesz potrzebę zmian :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu.  Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebi...

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...

W pogoni za ideałem, którego nie ma

Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ?  Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam.  Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi...