Przejdź do głównej zawartości

Notatki ze szpitalnych ścian



Szpital zawsze działał na mnie dziwnie, dziwnie usypiająco. Czas tam zwalnia bardziej, niż gdziekolwiek indziej. 

Tym razem trafiłyśmy do szpitala przez odwodnienie. Niby "tylko" odwodnienie. Ale każdy rodzic wie, jaki to strach, kiedy dziecko przestaje mieć siłę. Oczy smutniejsze, niż zwykle. Ty próbujesz zachować spokój, chociaż w środku jest zupełnie inaczej. Nigdy nie zapomnę widoku mojej młodszej gwiazdki, kiedy posadziłam ją na szpitalnym łóżku, a ona opadła od razu na plecy. Moja mała biedulka... Nie miała nawet siły, by usiąść.. Normalnie się położyć.. Opadła... Jakbym rzuciła worek.. 

Od razu trzy kroplówki, jedna po drugiej, które dodawały jej powoli sił. 
Dziwna senność, która zawsze dopada mnie w szpitalach. Może to zmęczenie, napięcie schodzące z organizmu. Leżałam z moją gwiazdką i przysypiałam. Wtedy lekko rozbawiła mnie pytaniem:
- Mamo, nie śpij.. To ja jestem pacjentem, czy Ty? 
Zaśmiałam się.. Mimo zmęczenia i strachu, który po woli odchodził. 

Dzieci mają w sobie coś niezwykłego. Nawet leżąc pod kroplówką potrafią zmniejszyć napięcie jednym zdaniem. Popatrzyłam na nią i pomyślałam, że dzieci często są bardziej dzielne, niż dorośli. Bo my, martwimy się, wybiegamy myślami za daleko. A dla nich wystarczy, że jesteśmy obok. Trzymamy za rękę. No i chcą, żebyśmy nie spali, kiedy one są takie dzielne i odważne.

Szpital daje docenienie zwykłego picia wody. Własnego domu, łóżka. Zdrowego i energicznego dziecka, robiącego bałagan w pokoju. 

Wróciłam z notatkami zapisanymi w sercu. Takich, których nie zapisuje się w kartach pacjenta. 


Czasem jedno zdanie dziecka potrafi obudzić bardziej niż najmocniejsza kawa.

Komentarze

  1. Współczuję Ci takich przeżyć, najważniejsze, że Twoja córeczka odzyskała siły i wszystko się dobrze skończyło ;) Byłam bardzo chorowitym dzieckiem i mogę sobie tylko wyobrazić, co moi rodzice musieli przejść.. Oni drzeli o moje życie, a ja.. jak to małe dziecko.. przejmowalam się tym czy szpitalna kolacja będzie smaczna..
    Faktycznie masz rację, w takich sytuacjach człowiek niesamowicie docenia to, co na codzień jest dla niego oczywiste i normalne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo poruszyły mnie te drobiazgi: czekanie, zmęczenie, dziecięce słowa, próba zachowania spokoju, kiedy w środku wszystko drży. Zostaje po lekturze wdzięczność za zwykłość - własny dom, ciszę, zdrowie i ten moment, kiedy można wreszcie odetchnąć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu? - Historia, która nie kończy się na jednej klawiaturze

Co ja mogę wiedzieć o blogowaniu ? Czasem sama zadaję sobie to pytanie, trochę z bólem. Mogę wiedzieć tyle, że przez lata tworzyłam miejsce, które było dla mnie czymś więcej niż stroną w internecie. To był mój świat, który zmieniał się razem ze mną. Od bloga modowego, do mojej codzienności i emocji. O obecnym blogowaniu, wiem na prawdę mało. Przez lata mojej nieobecności, wiele się zmieniło. A ja, jakbym stanęła w miejscu.  Osiem lat, setki wpisów. Zaczynałam, jako nastolatka zakochana w modzie. Skończyłam, na czymś więcej. Na mojej codzienności, moich emocjach i doświadczeniach. I być może właśnie to stało się nie wygodne ? Pisałam dla siebie, dla innych w podobnej sytuacji. I nagle decydujesz się, na usunięcie wszystkiego, co budowałaś latami. Nie przez siebie, nie przez obcych ludzi z drugiego końca świata. Przez bliskie otoczenie. To był impuls, w momencie, kiedy było tych rozmów za dużo. Co wtedy zostało ? Nie była to ulga. To złość, dziwne uczucie, jakby zniknął kawałek Ciebi...

Dlaczego jestem w MIHI, ale nie działam w MLM „klasycznie”?

 Dziś mamy święto pracy, a więc możemy sobie trochę o tej pracy porozmawiać. A dokładniej o pracy online, o której pewnie większość słyszała chociażby z social mediów. Ja miałam taki moment w życiu, że próbowałam różnych firm. Aż w końcu...  Zrozumiałam, że to nie do końca jest dla mnie. Początkowo myślałam, że jeśli wchodzisz w MLM to musisz skupiać się na szkoleniach, strukturach i wynikach. Fakt - jeżeli, ktoś chce bazować tylko na tym biznesie, no to pewnie musi. Ja próbowałam, ale to nie jest dla mnie. Ogólnie, jestem typem, który nie lubi rozmów przez telefon czy kamerkę. A tym bardziej w ciągu zabieganego dnia, z dziećmi po pracy i szkole. Ale teraz wiem, że nie muszę rezygnować całkowicie.  W czasie swoich wielu prób i błędów, poznałam firmę MIHI. I tak zaczęłam sobie myśleć, że z zakupów tam to ja nie chce rezygnować. Bo kupuje chemię i kosmetyki, a czasem i suplementy. Ale też, nie chcę skupiać się na tym jak na jedynej mojej działalności. Bo ja lubię jednak doc...

W pogoni za ideałem, którego nie ma

Wracając po długiej przerwie, czuję się dziwnie. Jak w latach szkolnych przy pisaniu rozprawki. Ale może to nie przypadek, że na pierwszy post moja głowa wpadła na temat ideałów? Przecież teraz we wszystkim staramy się być idealni: w blogowaniu, w prowadzeniu social mediów, w byciu żoną i mamą. Ale... Czy ideały istnieją ?  Instagram pęka w szwach od pięknych obrazków. Dom zawsze czysty, włosy zawsze umyte, buzia umalowana, ogród zadbany. Dla mnie to stało się pułapką, w którą wpadłam.  Próbowałam wiele razy wrócić do tego, co kocham — do pisania, do tworzenia. I wiele razy się poddawałam. Z dwóch powodów. Ale jednym z nich było właśnie to nieidealne życie. Bo co ja mogę pokazać? Dzień, kiedy nie mam czasu? Chciałam mieć wszystko zrobione. Tak jak na social mediach. Pusty kosz na pranie. Zlew bez naczyń. A takim sposobem… wracając z pracy, miałam jeszcze więcej pracy. Możesz mi powiedzieć, że to kwestia organizacji i systematyczności. Ale ja się z tym nie zgodzę. Bo przychodzi...